Kosmetyki, które ostatnio zużyłam trudno zaklasyfikować do "projektu denko", ponieważ, z małymi wyjątkami, nie miałam problemów, żeby je zużyć.
Gotowe? Zaczynamy
- Odżywka Schauma z olejkiem migdałowym bez silikonów. Kupiona w Niemczech za 1 ojro w euroshopie. Więcej bym za nią nie dała. Dobroczynne składniki na szarym końcu składu. Mimo to nieźle się sprawdzała. Zadziwiająco gęsta, bardzo wydajna, nie spływała z włosów, ładnie je otulała. Mimo braku silikonów, ułatwiała rozczesywanie, co przy moich falowanych/kręconych włosach jest bardzo ważne. Zapach ok, ale bez zachwytu.
- Alterra odżywka nadająca połysk do włosów łamliwych Morela i Pszenica bez silikonów - obecnie już ją kończę. Gęsta, wydajna, nieźle odżywia, ale bez obciążania. "Trzyma się" włosów, nie spływa z nich. Nie przepadam za jej zapachem. Nie wiem, czy spotkamy się ponownie. Podobno wycofana?
- Eva Natura Herbal Garden Tonik z wyciągiem z koniczyny - zaskakująco dobry, łagodny, pielęgnujący tonik. Ładnie pachnie, koi skórę po myciu. Kiedyś był sprzedawany w innej szacie graficznej i - dziewczyny, dam Wam cynk - nadal w starym opakowaniu (i niższej cenie!) jest dostępny w Kauflandach. Kaufland ma drogie kosmetyki (w Poznaniu nie ma szans w obliczu konkurencji, bo w tym samym budynku jest Rossmann), więc towar im nie schodzi. Możliwe, że do niego wrócę.
- Tonik normalizujący Oriflame w spray'u - podchodzę do niego drugi raz, bo średnio się polubiliśmy przy pierwszym spotkaniu. Nietypowe jest opakowanie, ponieważ można sobie tonikiem popsikać twarz i w ten sposób nie używać wacika. Póki co, z obawy przed podrażnieniem oczu, nie próbowałam. Myślę, że przy kolejnym "denku" powiem o nim więcej, ponieważ potrzebuję czasu, żeby wyrobić sobie opinię.
- Alterra masło do ciała kakowo-winogronowe - recenzja. Nie wrócę do niego przez zapach. Smarowanie się masłem dla mnie oznacza rytuał przyjemności, tutaj przyjemność została zepsuta winogronowym smrodkiem. Trudno.
- Avon odżywczy krem do ciała "Jedwabista miękkość" z perełkami nawilżającymi - uwaga, ten kosmetyk jest z Avonu i, uwaga, jest niezły :] Oczywiście nie liczcie na eko-skład, ale zaraz po wodzie, na drugim miejscu jest olej canola (rzepakowy). Kosmetyk ładnie pachnie, choć chemicznie (dla mnie nieco różanie), ma zbitą konsystencję, wchłania się opornie, jeśli nałożymy za dużo. W promocji za 8 zł jestem na tak. Z przyjemnością zużyję do końca, a w zapasie mam kolejny, ale z dodatkiem olejku arganowego.
- Ava Eco Garden Krem z ekstraktem z marchwi z Ecocertem - ciężka sprawa. Naprawdę chciałam go polubić, no ale się nie dało! Krem bardzo słabo nawilża. Stosowałam w taki sposób, że smarowałam twarz, a po pięciu minutach smarowałam drugi raz i dopiero wtedy było dobrze. Wybaczcie, ale ja nie mam czasu na takie patyczkowanie się z kremem. Świeży, ładny zapach, odczuwany w pierwszej chwili, zmienia się błyskawicznie w smrodek drugiej świeżości włoszczyzny. Zawód na całej linii.
- Oriflame Ecobeauty wygładzający krem z Ecocertem na dzień - kompletnie nie spodziewałam się po "katalogowej" firmie, że pokusi się o prawdziwy krem ekologiczny. A jednak. Już go właściwie kończę, i choć uważam, że za ciekawą propozycję, to chyba powtórki nie będzie. Zapach taki sobie, opornie się wchłania.
- Ziaja odżywczy krem do rąk i stóp (recenzja) megatłuścioch. Czasami takie są potrzebne.
- Isana krem do rąk rumiankowy - prawdziwy weteran, nawet nie wiem od kiedy go mam. Jest bezpłciowy, więc sięgałam po niego sporadycznie. Teraz stoi na biurko, inne kremy są pochowane, więc nie mam wyjścia, zużyję.
- Orifalme Pure Nature - kojący żel do mycia twarzy z ekstraktami z jagód i lawendy - zaskakująco dobry i delikatny. Z żelami do mycia twarzy firm "katalogowych" muszę uważać, bo o uczulenie łatwo. Tutaj jest naprawdę ok, nawet nie ma SLS od razu na początku w składzie. Być może wypróbuję inne wersje, bo zapach tej średnio mi odpowiadał.
- Alterra pianka do mycia twarzy do skóry tłustej i zanieczyszczonej - używam obecnie, właściwie już dość długo, bo kosmetyk jest zabójczo wydajny. W Polsce pianki Alterra nie są póki co dostępne. Jak na piankę oczyszcza nieźle, ale chyba jednak wolę żele... Nie podrażnia oczu.
- Żel do higieny intymnej z Netto (kiedyś ta sama firma robiła dla Biedronki, ale niestety Biedronkowe żele już mnie nie interesują - mają mniejsze opakowania i zupełnie inne składy. Z tej samej fabryki są chyba żele Venus dostępne w drogeriach) bardzo dobry, delikatny żel o krótkim składzie. Jestem na tak. Najbardziej lubię wersję aloesową.
- Oriflame żel do higieny intymnej z hibiskusem - bardzo ładnie pachnie, choć niezbyt mocno. Delikatny, bardzo go lubię. Może wypróbuję inne wersje, choć moim zdaniem jest za drogi (ok. 12 zł).
- Szampon "z kotkiem" Healing Catzy przeciwłupieżowy z 1% pirytonianu cynku. Proszę Pań, to jest mój ulubieniec 2012 roku. Jeden z najlepszych szamponów dla problematycznej skóry głowy (łupież, łojotokowe zapalenia skóry głowy). Szampon świetnie się sprawdza przy problemach dermatologicznych. Jeśli ktoś z ŁZS nieopatrznie rozdrapie łuskę i dorobi się aktywnego wysięku, ten szampon wspaniale go zasuszy i sprawi, że nic się nie będzie babrać. Bardzo wydajny, gęsty, świetnie się pieni. Włosy po nim są nieco przesuszone, ale tu chodzi o działanie na skórę, a to jest widoczne po każdym użyciu. Niestety nie wyleczył mojego problemu, ale zmniejszył go o ponad połowę. Dla mnie KWC.
- Freederm Zinc szampon przeciwłupieżowy z 2% pirytonianu cynku - ponieważ poprzedni szampon nie wyleczył całkowicie mojego problemu, sięgnęłam po mocniejszy. Na razie nie mam zdania - mogę tylko dodać, że jest to bardzo popularny szampon wśród osób cierpiących na łojotokowe zapalenie skóry głowy.
- Eveline Slim 3d krem wyszczuplająco-ujędrniający - przyjemny efekt chłodzenia i ładnie wygładzona skóra to zdecydowane plusy tego kosmetyku. Ponieważ jednak jestem strasznie nieregularna w stosowaniu tego typu specyfików, o większych efektach nie mogę mówić. Jakoś z tego przedziału cenowego, właśnie do Eveline mam najwieksze zaufanie jeśli chodzi o kosmetyki antycellulitowe.
- Eveline Slim Extreme 4D Diamentowe Serum Wyszczuplające - pod iście kretyńską nazwą kryje się naprawdę dobry kosmetyk. Świetnie wygładza, miło chłodzi. Przde wszystkim - rewelacyjnie nawilża! Takiego działania się nie spodziewałam, a jednak. Zawiera kwas hialuronowy, stąd to działanie.
- Bioderma Sensibio - nie zmieniłam zdania i nadal uważam, że jest to jeden najlepszych miceli. Zazwyczaj kupuję na allegro.
- Astor beztłuszczowy płyn do demakijażu - dołączony był w zestawie do maskary. Długo go nie otwierałam spodziewając się gniota, ale niesłusznie. Radzi sobie całkiem nieźle. Jedyny minus jest taki, że po zmyciu nim makijażu dość szybko muszę umyć żelem twarz (co i tak zawsze robię, więc nie jest to uciążliwe), bo jeśli tego nie zrobię po paru chwilach zaczyna mnie lekko piec skóra.
















